Podczas gali XTB KSW 121 w Libercu do okrągłej klatki powróci dający efektowne walki Borys Dzikowski.
Bilety w sprzedaży na eBilet.pl i ticketportal.cz
Borys Dzikowski ma za sobą siedem pojedynków stoczonych w KSW. W ostatnim czasie starcia nie układały się jednak po jego myśli i dziś jest po trzech przegranych z rzędu.
– Nie jest to najprzyjemniejszy moment, w którym się znajduję – przyznaje Dzikowski. – Pierwszy raz w historii, amatorskiej czy zawodowej, jestem po trzech porażkach z rzędu, chociaż traktuję to, jakby bym był po dwóch, bo po walce z Dominikiem Humburgerem, mimo przegranej, nie mam sobie nic do zarzucenia. Dałem tyle, ile mogłem. Walczyłem, miałem swoje momenty. Starcie mogło iść w obie strony. Szkoda, że nie udało się wygrać, ale dałem z siebie wszystko i to jest dla mnie najważniejsze. Natomiast te dwie ostatnie walki długo mi ciążyły. Trudno było sobie z tym poradzić. Cały czas oczywiście trenowałem, ale z tyłu głowy siedziała myśl, że te porażki nie były takie jak z Dominikiem Humburgerem, po zażartej konfrontacji, tylko na dobrą sprawę to były dwie oddane walki. Biorę to jednak na klatę i mam nadzieję, że nauka wyciągnięta z tych starć zaowocuje i do czegoś takiego więc nie doprowadzę.
Konfrontacja z Dominikiem Humburgerem była tak efektowna, że została wybrana najlepszym starciem wieczoru. Panowie pokazali w niej serce do walki i dali fanom zaciętą, wyrównaną batalię. W trakcie pojedynku Dzikowski podchodził jednak do niego na chłodno i analitycznie. Nie dawał się ponieść emocjom.
– Przez pierwsze dwie rundy byłem skupiony na tym, co miałem robić – wspomina Dzikowski. – Z różnych względów nie mogłem pokazać tego wszystkiego, co miałem przygotowane, ale jedna z takich wytrenowanych akcji mi wyszła, gdy posadziłem Dominika na deski. Gdy jednak coś nie wychodziło, musiałem się jak najszybciej dostosowywać do tego, co działo się w klatce. Przez pierwsze dwie rundy nie myślałem o starciu w taki sposób, że walczymy na śmierć i życie, że to jakaś wojna na wyniszczenie, tylko raczej skupiałem się na tym, że być szczelnym w obronie i skupionym w ataku. Trzecia runda była najcięższa. Czułem, że muszę złapać oddech, bo tempo walki było wysokie. Wówczas już pojawiło się więcej wyrachowania i kalkulacji, żeby spróbować uspokoić tempo walki. Słyszałem, że publika wiwatuje, ale ostatecznie nie było czasu, żeby się zastanawiać, jak to wygląda z boku. Nie towarzyszyło mi w głowie nic innego poza tym, że jestem zdeterminowany i przygotowany na zwycięstwo.
Podczas gali XTB KSW 121 Borys Dzikowski stanie do rywalizacji z Adrianem Dudkiem. Panowie byli z sobą już zestawieni w lutym tego roku. Dudek musiał jednak wówczas wycofać się z pojedynku z powodu kontuzji kolana.
– Adrian jest niebezpiecznym, twardym, dużo bardziej ode mnie doświadczonym przeciwnikiem – przyznaje Dzikowski. – Uważam go za przekrojowego fightera. Najczęściej toczy pojedynki w stójce, ale ma również w dorobku poddania. Przygotowujemy się więc na starcie pełnowymiarowe. Na twardą, mocną walkę. Mamy swoje pomysły na to, gdzie możemy szukać zwycięstwa i jak, ale skupiamy się też na tym, gdzie zwycięstwa nie oddać. Myślę, że dla mnie i dla Adriana to jest dobra walka. Mam nadzieję, że wyjdziemy zdrowi do tego starcia i damy widzom fajną konfrontację.
Do pojedynku Borysa Dzikowskiego z Adrianem Dudkiem dojdzie podczas gali XTB KSW 121, 19 września w hali Home Credit Arena w Libercu.
Już we wrześniu organizacja KSW po raz szósty zawita ze swoim wydarzeniem do Czech. Będzie to czternasty zagraniczny event przygotowany przez markę KSW. Bil...
W pojedynku pań na gali XTB KSW 121 w Libercu dojdzie do konfrontacji popularnej Hanki Gelnarovej (1-0) z debiutującą w okrągłej klatce i w zawo...