Aktualności | News

Droga do XTB KSW 119 – Andrzej Grzebyk i Tymoteusz Łopaczyk

 

W starciu czołowych zawodników kategorii półśredniej na gali XTB KSW 119 w Radomiu Andrzej Grzebyk, numer dwa rankingu, zmierzy się z Tymoteuszem Łopaczykiem, numerem siedem.

Bilety w sprzedaży na eBilet.pl

Andrzej Grzebyk po raz dwunasty wkroczy do okrągłej klatki. Ostatni raz walczył w niej we wrześniu zeszłego roku, gdy zmierzył się z Muslimem Tulshaevem. Panowie dali niesamowitą batalię. Po kilku pierwszych akcjach poszli na otwarte wymiany. Grzebyk dobrze trafił potężnymi ciosami, ale Tulshaev przetrwał trudne chwile i sam ruszył do przodu. Brutalne ataki były wyprowadzane z obu stron. Obaj fighterzy dobrze trafiali mocnymi ciosami sierpowymi i widać było, że chcą doprowadzić do nokautu. W końcu Tulshaev uderzył na głowę rywala kolanem, a następnie ciosem prostym, po którym Andrzej Grzebyk upadł pokonany na matę.

Zaraz po pojedynku Andrzej Grzebyk powiedział:

– Gratulacje dla Muslima. Twardy chłopak, dostał naprawdę sporo ciosów, pływał dwa razy. Nie wykorzystałem tego, a akcje, których się nie wykorzystuje się mszczą. To jest druga porażka. Ostatnio przegrałem walkę o pas, teraz walkę wieczoru. Coś się dzieje albo ze mną, albo się po prostu wypaliłem trochę. Może trzeba zrobić odpoczynek. (…) Mówi się, że im wino starsze, tym lepsze, ale może to już nie jest dla mnie.

Chociaż ostatnie słowa Grzebyka mogły zaniepokoić jego kibiców, nieco później popularny „Double Champ” napisał w mediach społecznościowych: „MMA to trochę niewdzięczny sport – przygotowujesz się za każdym razem jak mistrz, wkładasz w to serce i duszę, a potem do klatki wchodzi dwóch wojowników i tylko jeden wychodzi z ręką w górze. Tym razem to nie byłem ja. Po walce padło wiele emocjonalnych słów, bo trudno jest pogodzić się z porażką, gdy wiesz, ile pracy w to włożyłeś. Ale teraz przyszedł czas na regenerację ciała i myśli”.

Ostatecznie Andrzej Grzebyk zdecydował, że wróci ponownie do klatki KSW, aby dać fanom kolejne emocjonujące widowisko. Były pretendent do pasa KSW znany jest efektownego stylu walki. W organizacji zdobył trzy bonusy za najlepsze walki wieczoru i dwa za najlepsze nokauty. Grzebyk najczęściej posyła swoich rywali na deski. W ten sposób wygrał już trzynaście razy. Trzy razy natomiast odnosił zwycięstwa przez poddania.

Tymoteusz Łopaczyk po raz czwarty wkroczy do okrągłej klatki, w której ostatni raz rywalizował – podobnie jak Grzebyk – we wrześniu zeszłego roku. Starł się wówczas z Madarsem Fleminasem. Początkowo obaj zawodnicy badawczo i oszczędnie prowadzili pojedynek, atakując się pojedynczymi ciosami i kopnięciami. Ostatecznie jednak to nie stójka a zapasy okazały się kluczem do wygranej w walce. W tej płaszczyźnie lepszy okazał się Madars Fleminas, który po obaleniach nie dawał się długo utrzymać Polakowie na macie, a sam dobrze go kontrolował w klinczu i parterze. Starcie potrwało całe piętnaście minut, a jego zwycięzcą został Łotysz.

Była to pierwsza przegrana Łopaczyka w KSW. Po starciu fighter napisał w mediach społecznościowych: „Walka za mną. Tym razem nie udało się wygrać, ale każda runda to lekcja, którą zabieram ze sobą dalej. Wierzę, że nic nie dzieje się bez powodu. Bóg ma dla mnie plan i wiem, że ta porażka to tylko krok na drodze do czegoś większego. Gratulacje i szacunek dla Madarsa. Idziemy dalej. Najlepsze dopiero przed nami”.

Łopaczyk miał wrócić do klatki w lutym, ale musiał wycofać się z konfrontacji z Danielem Skibińskim z powodu kontuzji żeber. Potem urodziła mu się córka, więc miał sporo rzeczy na głowie, ale po otrzymaniu propozycji starcia z Andrzejem Grzebykiem powiedział w nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych:

– Dostałem taką propozycję, której nie mogłem odrzucić. Będzie bardzo mocna walka i na pewno będziecie zadowoleniu z tego zestawienia.

Popularny „Miodożer” do dziś stoczył siedemnaście pojedynków i trzynaście z nich wygrał. Dziesięć razy kończył rywali przed czasem. Siedem razy zwyciężał przez nokaut, a trzy przez poddania.

Starcie Andrzeja Grzebyka z Tymoteuszem Łopaczykiem zostanie stoczone w umownym limicie do 80 kilogramów i zapowiada się na emocjonujący pojedynek, w którym zawodnicy będę chcieli wrócić na drogę zwycięstw. Któremu z nich się to uda? Przekonamy się już 20 czerwca podczas gali XTB KSW 119 w hali widowiskowo-sportowej Radomskiego Centrum Sportu.

Inne wpisy