Legenda MMA – Michał Materla | KSW

Aktualności | News

Legenda MMA – Michał Materla

Legenda MMA – Michał Materla

Michał Materla bez wątpienia jest prawdziwą legendą sportów walki w Polsce. To on był i jest jednym z zawodników, którzy budowali i nadal budują świat mieszanych sztuk walki nad Wisłą. Dziś Michał występuje przed wielotysięczną widownią, jego walki są pokazywane w telewizji, a on może spokojnie żyć ze sportu, który kocha.  Początki były jednak znacznie trudniejsze i tylko wielkie serce, chęć walki i silna wola spowodowały, że Michał jest dziś w miejscu, o którym kiedyś mógł niegdyś tylko pomarzyć.

1

Materla trafił do KSW dopiero podczas gali KSW 6, w roku 2006. Wtedy to organizacja po raz pierwszy w historii zawitała na warszawski Torwar. Co jednak ważne, Michał nie wchodził do KSW jako nowy, nieznany fighter. Wchodził do KSW jako dwukrotny zwycięzca otwartych mistrzostw Polski w MMA i świetny zawodnik brazylijskiego jiu-jitsu.

Dziś Michał Materla wspomina dawne czasy z nutką nostalgii, ale ma też świadomość tego, co tworzył przez ostatnie lata.

- Gdy trafiłem do KSW miałem już na swoim koncie 10 walk, więc wchodziłem do organizacji jako bardzo doświadczony zawodnik. KSW poszukiwało fighterów wywodzących się z różnych stylów, a ja reprezentowałem BJJ. Pamiętam, że wtedy wszystko działo się nieco na wariackich papierach. Samo KSW, bardzo różniło się od tego, jakie jest teraz.  Nie było takiej ogromnej oprawy i tylu osób zaangażowanych w produkcję wydarzenia. Jednak jak na tamte czasy, wszystko co tworzyła organizacja było ambitne i duże, a sama gala na Torwarze miała oczywiście swój smaczek i emocje. Nie chcę zabrzmieć nieskromnie, ale dziś mogę śmiało powiedzieć, że byłem prekursorem tego sportu w Polsce.  I cieszę się, że doszedłem do tego miejsca w swoim życiu, w którym aktualnie się znajduję. Mimo różnych rozterek życiowych, mimo wielu kontuzji, z którymi się borykałem, mimo zastanawiania się nad tym, czy wybór, którego dokonałem jest dobry, czy ta droga, którą idę jest dobra i czy kiedyś będzie z tego chleb, mimo tych wszystkich pytań, niewiadomych i problemów udało mi się dojść tam, gdzie kiedyś sobie wymarzyłem. Ciężka praca i konsekwencja ostatecznie zwróciły mi się z nawiązką.

Michał Materla podczas swojego debiutu w KSW wziął udział w turnieju w wadze średnie i w trakcie jednego wieczoru stoczył trzy walki. W finale pokonał Krzysztofa Kułaka i została zwycięzcą całego wydarzenia.

- Warto przypomnieć młodszym kibicom, że wtedy w ciągu jednej nocy walczyło się np. trzy razy. Dziś walczymy raz na kilka miesięcy, a i tak zostawiamy w klatce kawał swojego zdrowia i serca. Wtedy trzeba było nastawić się na kilka walk jednego dnia. Po każdym starciu trzeba było się chwilę zrelaksować i odpocząć, ale też utrzymać ciało rozgrzane, bo zamiast iść spać trzeba było iść znowu walczyć.

Niezależnie jednak od liczby walk, szczeciński Berserker nigdy nie kalkulował, nie podchodził do występów taktycznie i zawsze dawał z siebie wszystko.

- Ja chyba nigdy nie byłem takim typem zawodnika, który kalkuluje. Widać to zresztą po moich walkach. Zawsze wychodziłem i starałem się robić to, co umiałem najlepiej. Zawsze próbowałem dążyć do parteru, a tam do dźwigni, by skończyć walkę. I w sumie zawsze mi to fajnie wychodziło.

2 

Po pierwszych walkach dla KSW Michał musiał na kilka lat zawiesić swoją karierę ze względu na kontuzje, co dla takiego sportowca było szalenie trudnym wyzwaniem.

- Najtrudniejszą kontuzja dla mnie było dwukrotne zerwanie więzadła krzyżowe. Pierwsze co mi wówczas powiedział lekarz to, że mogę iść do pracy na budowę, bo na pewno już nigdy nie będę walczył. Dla chłopaka, który ma marzenia i wiele poświęcił na ich realizację, by móc w przyszłości żyć ze sportu, taka diagnoza była prawie jak wyrok śmierci. Teraz technika poszła do przodu, mamy więzadła hybrydowe i czas rekonwalescencji jest znacznie krótszy. Wówczas moi trenerzy zrobili zrzutkę pieniędzy i wysłali do jednego z najlepszych specjalistów w Polsce. Doktor wykonał mi rekonstrukcję więzadła i na szczęście okazało się, że pierwsza diagnoza się nie sprawdziła, a ja po długiej przerwie mogłem wrócić do tego co kocham.

Dziś Michał Materla jest na samym szczycie polskiego MMA. Dzięki swojej wytrwałości i uporowi został mistrzem KSW i jednym z najpopularniejszych zawodników mieszanych sztuk walki w Polsce. Wiele lat temu jednak, mimo ambitnych marzeń, Michał nie spodziewał się, że do tego dojdzie.

- Wówczas nigdy nie pomyślałem, że to spotka mnie w Polsce. Wiadomo, że wiodącą organizacją na świecie było i jest UFC i myślałem, że KSW to będzie przystanek, do tego wszystkiego. Życie jednak lubi weryfikować nasze plany i teraz KSW jest równorzędną organizacją albo i nawet na nasze, europejskie warunki lepszą. Cieszę się więc bardzo, że jestem tu gdzie jestem i że mogę dalej walczyć dla polskich fanów i dalej realizować swoje marzenia.

1

Michała Materla podczas zbliżającej się gali KSW 36: Trzy Korony, stoczy swój dwudziesty dziewiąty bój w karierze. Jego przeciwnikiem będzie niebezpieczny i nieobliczalny Rousimar Palhares. Szczeciński Berserker będzie chciał kolejny raz udowodnić, że w klatce KSW nie ma sobie równych i że jego powrót do walki o mistrzowski pas jest już blisko.
 

Inne wpisy