KSW - Martial Arts Confrontation - Offical KSW Federation website

Aktualności | News

Image description

05-05-2022

Bijące Serce KSW

Michał Materla bez wątpienia jest prawdziwą legendą sportów walki w Polsce. To on był i jest jednym z zawodników, którzy budowali i nadal budują świat mieszanych sztuk walki nad Wisłą.

Bilety na galę KSW 70 są już w sprzedaży w serwisie eBilet.pl.

Materla jest dziś jednym z najbardziej doświadczonych zawodników MMA w Polsce. Na swoim koncie ma 39 stoczonych pojedynków. W mieszanych sztukach walki debiutował 22 października 2003 roku. Wziął wówczas udział w turnieju zorganizowanym podczas wydarzenia o nazwie MMA Polska 2. Wygrał dwa pojedynki eliminacyjne, a w finale, który odbył się w grudniu, zdobył tytuły mistrza Polski w kategorii do 100 kg.

Przez dwa lata zawodowej kariery Michał Materla szedł jak burza przez świat MMA pokonując aż ośmiu przeciwników w kraju i za granicą. Dopiero w listopadzie roku 2005 szczeciński Berserker posmakował goryczy pierwszej porażki, by pół roku później przegrać ponownie.

W październiku 2006 roku Michał trafił do KSW i na gali KSW 6 wrócił na ścieżkę zwycięstw wygrywając turniej w wadze średniej i pokonując w finale Krzysztofa Kułaka. Wtedy to organizacja po raz pierwszy w historii zawitała na warszawski Torwar.

– Warto przypomnieć młodszym kibicom, że wtedy w ciągu jednej nocy walczyło się np. trzy razy – wspomina Michał. - Dziś walczymy raz na kilka miesięcy, a i tak zostawiamy w klatce kawał swojego zdrowia i serca. Wtedy trzeba było nastawić się na kilka walk jednego dnia. Po każdym starciu trzeba było się chwilę zrelaksować i odpocząć, ale też utrzymać ciało rozgrzane, bo zamiast iść spać trzeba było iść znowu walczyć. Gdy trafiłem do KSW miałem już na swoim koncie 10 walk, więc wchodziłem do organizacji jako bardzo doświadczony zawodnik KSW poszukiwało fighterów wywodzących się z różnych stylów, a ja reprezentowałem brazylijskie jiu-jitsu. Pamiętam, że wtedy wszystko działo się nieco na wariackich papierach. Samo KSW, bardzo różniło się od tego, jakie jest teraz.  Nie było takiej ogromnej oprawy i tylu osób zaangażowanych w produkcję wydarzenia. Jednak jak na tamte czasy, wszystko co tworzyła organizacja było ambitne i duże, a sama gala na Torwarze miała oczywiście swój smaczek i emocje. Nie chcę zabrzmieć nieskromnie, ale dziś mogę śmiało powiedzieć, że byłem prekursorem tego sportu w Polsce.  I cieszę się, że doszedłem do tego miejsca w swoim życiu, w którym aktualnie się znajduję. Mimo różnych rozterek życiowych, mimo wielu kontuzji, z którymi się borykałem, mimo zastanawiania się nad tym, czy wybór, którego dokonałem jest dobry, czy ta droga, którą idę jest dobra i czy kiedyś będzie z tego chleb, mimo tych wszystko pytań, niewiadomych i problemów udało mi się dojść tam, gdzie kiedyś sobie wymarzyłem. Ciężka praca i konsekwencja ostatecznie zwróciły mi się z nawiązką.

Po pierwszych walkach dla KSW Michał musiał na kilka lat zawiesić swoją karierę ze względu na kontuzje, co dla takiego sportowca było szalenie trudnym wyzwaniem.

- Najtrudniejszą kontuzja dla mnie było dwukrotne zerwanie więzadła krzyżowe. Pierwsze co mi wówczas powiedział lekarz to, że mogę iść do pracy na budowę, bo na pewno już nigdy nie będę walczył. Dla chłopaka, który ma marzenia i wiele poświęcił na ich realizację, by móc w przyszłości żyć ze sportu, taka diagnoza była prawie jak wyrok śmierci. Teraz technika poszła do przodu, mamy więzadła hybrydowe i czas rekonwalescencji jest znacznie krótszy. Wówczas moi trenerzy zrobili zrzutkę pieniędzy i wysłali do jednego z najlepszych specjalistów w Polsce. Doktor wykonał mi rekonstrukcję więzadła i na szczęście okazało się, że pierwsza diagnoza się nie sprawdziła, a ja po długiej przerwie mogłem wrócić do tego co kocham.

W 2011 roku Materla powrócił w szczytowej formie na gali KSW 15, by rozpocząć swą walkę o najwyższe laury. Trzy kolejne zwycięstwa sprawiły, że podczas KSW 19 w 2012 roku Michał starł się w legendarnym już dziś boju z Jayem Silvą. Niesamowity, pełen zwrotów akcji pojedynek zakończył się zwycięstwem Polaka i zdobyciem międzynarodowego mistrzostwa KSW w wadze średniej.  Kolejne dwa wygrane pojedynki pokazały, że pas mistrzowski nie trafił na biodra Materali przypadkowo, a niespodziewana porażka z Jayem Silvą w roku 2013 doprowadziła do kolejnego pojedynku z Angolczykiem i zamknięcia ekscytującej trylogii drugim zwycięstwem polskiego mistrza. W kolejnym starciu Materla pokonał Tomasza Drwala i rządził niepodzielnie zasiadając na tronie kategorii średniej w KSW. Pod koniec roku 2015 doszło jednak do konfrontacji, na którą czekali wszyscy fajni MMA w Polsce. Michał Materla stanął naprzeciwko Mameda Khalidova, by ostatecznie wyjaśnić, kto jest królem wagi średniej w kraju. Nieprzewidywalny Mamed rozwiał wszelkie wątpliwości błyskawicznie nokautując Michała i odbierając mu tym samy mistrzowski pas KSW.

W następnych bojach umiejętnościom Materli ulegali tacy zawodnicy jak: Antoni Chmielewski, Rousimar Palhares, Paulo Thiago, Martin Zawada, Damian Janikowski czy Aleksandar Ilic. Zawodnik ze Szczecina w roku 2019 miał też okazję ponownie zawalczyć o pas wagi średniej KSW, ale przegrał bój ze Scottem Askhamem. Nie poszła mu również walka z Roberto Soldiciem. W roku 2020 zdobył natomiast tytuł mistrzowski organizacji EFM.

Dziś Michał ma na swoim koncie aż 26 walk w organizacji KSW, co powoduje, że jest liderem wśród zawodników walczących dla polskiej marki. Niezależnie jednak od liczby walk, szczeciński Berserker nigdy nie kalkulował, nie podchodził do występów taktycznie i zawsze dawał z siebie wszystko. Nie bez powodu nazywany jest „Bijącym Sercem KSW".

- Ja chyba nigdy nie byłem takim typem zawodnika, który kalkuluje. Widać to zresztą po moich walkach. Zawsze wychodziłem i starałem się robić to, co umiałem najlepiej. Zawsze próbowałem dążyć do parteru, a tam do dźwigni, by skończyć walkę. I w sumie zawsze mi to fajnie wychodziło.

Co ciekawe, mimo parterowego zaplecza i świetnych umiejętności brazylijskiego jiu-jitsu, Michał znajduje się dziś na drugim stopniu podium wśród zawodników, którzy w KSW zaserwowali rywalom najwięcej nokautów. Ma ich na swoim koncie 10, o jeden mniej od lidera tego zestawienia, Mariusza Pudzianowskiego. Natomiast w całej karierze Michał 11 razy nokautował rywali, a 13 razy ich poddawał.

Teraz Michał powróci do klatki, by podczas gali w Łodzi zmierzyć się z Mariuszem Pudzianowskim. Do tej pory Materla bił się w Łodzi sześć razy. Cztery pojedynki stoczył w Atlas Arenie, a dwa w klubie Wytwórnia. Podczas KSW 19 w Łodzi zdobył pas wagi średniej w walce z Jayem Silvą. Miejsce to jest więc dla niego pełne wspomnień, a już 28 maja Materla dopisze kolejny rozdział swojej niezwykle bogatej historii ze świata mieszanych sztuk walki.